środa, 24 czerwca 2009

Szlakami historii Oświęcimia...

>Zobacz zdjęcia<

Ponad rok temu nasza klasa, obecnie II d Liceum Ogólnokształcącego, postanowiła pogłębić swoją wiedzę na temat dziejów i historii Oświęcimia oraz dowiedzieć się więcej o ludziach, którzy zamieszkiwali gród przed wojną, a także w czasie okupacji. 


Naszą wędrówkę rozpoczęliśmy od wizyty w Synagodze. Wysłuchaliśmy tam serii wykładów na temat życia żydowskich mieszkańców naszego miasta. Dowiedzieliśmy się wiele na temat relacji między wyznawcami judaizmu i chrześcijaństwa w Oświęcimiu. Okazało się , że przed wojną obie religie potrafiły żyć ze sobą w zgodzie. 

Jednak na tym nie zakończyliśmy naszego projektu. Dzięki uprzejmości Pana Mirosława Ganobisa, który zgodził się oprowadzić nas po mieście, dowiedzieliśmy się jak wyglądał Oświęcim przed II wojną światową. Okazało się, ze teraźniejszy Oświęcim bardzo różni się od tego sprzed wojny. Pan Ganobis pokazał nam miejsca oraz opowiedział ich historie. Dowiedzieliśmy się o Wielkiej Synagodze, która została zniszczona w czasie II wojny światowej oraz o historii cennych przedmiotów z świątyni , które zostały ukryte i do tej pory nikt ich nie odnalazł. Miłośnik Oświęcimia pokazał nam jak wyglądały ulice, sklepy i inne obiekty, które znajdowały się na Rynku. Przedstawił także historię kompleksu Salezjańskiego i tego do czego służył w czasie wojny. Okazało się, że Niemcy utworzyli w jednym z budynków kino, które zostało zniszczone w czasie nalotu . Pan Ganobis zapoznał nas także z planami zagospodarowania Rynku, m.in. opowiedział o projekcie zburzenia budynku Tęczy, a w podziemiach starego bunkra, który się pod nią znajduje, umieszczenia wystawy przedstawiającej życie ludności Oświęcimskiej i jej pomocy dla więźniów KL Auschwitz. Cała klasa uznała, że jest to wspaniały pomysł i dzięki takiemu projektowi turyści będą mogli poznać historię Oświęcimia jako miasta z taradycjami, a nie tylko miejsca cierpienia wieźniów w Obozie Auschwitz. Wycieczka okazała się ,,strzałem w dziesiątkę” , za co dziękujemy Panu Ganobisowi, który poświecił nam swój czas i podzielił się z nami swoją ogromna wiedzą o naszym mieście.  


W przyszłości także planujemy kolejne etapy realizowania naszego projektu. Chcemy jeszcze zwiedzić zamek i zabytkowa basztę. Liczymy, że inne klasy pójdą za naszym przykładem i będą chciały lepiej poznać Oświęcim, w którym uczą się, mieszkają i po prostu żyją... 
Iza z II d LO

OŚWIĘCIM. Pierwszy pomysł zagospodarowania Rynku Głównego

poniedziałek, 1 czerwca 2009

Miesięcznik Oś - Nr 14 (Czerwiec 2009)


„Tą kreską pamiętam o tych tysiącach ludzi, którzy tam zginęli” — powiedział w wywiadzie dla „Osi” były więzień Auschwitz Marian Kołodziej, którego wystawa „Klisze Pamięci” w Harmężach to jedno z najbardziej poruszających świadectw obozowej rzeczywistości. Okładkę zdobi fragment jednej z jego prac, autoportret artysty. Temat pamięci pojawia się w tym numerze „Osi” w wielu miejscach – przede wszystkim z okazji dwóch rocznic. 14 czerwca mija 69 lat od przyjazdu do Auschwitz pierwszego transportu polskich więźniów z Tarnowa — ich pierwsze dni w obozie przypomną archiwalne relacje. 7 czerwca natomiast mija 30 lat od wizyty Jana Pawła II w byłym obozie Auschwitz. W „Osi” publikujemy zdjęcia z tamtego dnia, a także artykuł ks. Manfreda Deselaersa z Centrum Dialogu i Modlitwy. Pamięci poświęcony jest także projekt artystyczny Anny Zosik, który trwa w Międzynarodowym Domu Spotkań Młodzieży. W „Osi” znajdą Państwo wywiad z artystką.

piątek, 15 maja 2009

Z szafy Ganobisa - OŚ Nr 13

Ten przedmiot dostałem od znajomego. Kiedyś zaprosił mnie do swojego domu, gdzie na strychu trzymał sporo historycznych materiałów. Były to nie tylko rzeczy związane z naszym miastem, ale także różne dokumenty, zdjęcia i pamiątki rodzinne.

Wśród pudeł z korespondencją, natrafiłem też m.in. na listy z obozu Auschwitz, ale moją uwagę przykuł zwinięty w rulon kawałek papieru.

Po rozwinięciu niewielkiego kartonika okazało się, że jest to laurka z kolorowym rysunkiem i dedykacją. Na samej górze namalowano anioła, który leci ponad drutem kolczastym, rozsypując jedzenie z talerza. Tuż pod rysunkiem widnieje starannie wykaligrafowany napis: „Laurka”, a pod nim krótka sentencja: „Czy to w piekle, czy to w niebie zawsze kochać będziem ciebie”. Pod nią widnieją dwa nieczytelne podpisy i data: „8 maja 1940 r.”

czwartek, 14 maja 2009

Oświęcim pokaże się w austriackim kinie

Austriacki reżyser filmowy Franz Leopold Schmelzer kręci film o mieszkańcach Oświęcimia. Dokument będzie gotowy w 2011 roku. W produkcji może wystąpić praktycznie każdy oświęcimianin.


Schmelzer ukończył Akademię Filmową w Wiedniu. Osiem lat temu znajomy historyk zainteresował go tematem miejscowości z całego świata, w których wydarzyły się zbrodnie na ludzkości. Reżyser stwierdził, że powinno się pokazać te miejsca. Jednak chciał ująć je w nieco inny sposób.
- O Auschwitz każdy słyszał, ale nawet ja się dziwiłem, gdy dowiedziałem się, że tuż obok obozu jest bardzo interesujące miasto, Oświęcim. Niewielu o tym pamięta - opowiada Franz. - Dlatego uznałem, że warto je pokazać innym ludziom, pokazać też ludzi, którzy tutaj żyją, mając obok siebie taką nieszczęśliwą historię - dodaje.

Pierwszy raz do Oświęcimia, wspólnie ze swoją tłumaczką, Iwoną von der Weiden, przyjechali w czerwcu 2007 roku. Wtedy to pani Iwona nawiązała kontakty z innymi ludźmi z Oświęcimia za pomocą internetu. - Wiele osób poznawaliśmy tutaj, po prostu na ulicy - mówi tłumaczka. Trzeci raz przyjechali do Oświęcimia tydzień temu. Teraz mają już nawiązanych wiele kontaktów. Współpracują z oświęcimską telewizją lokalną. Jak mówi reżyser, są obecnie w fazie przygotowań filmu, rozmawiają z ludźmi, by otrzymać obraz tego, jak będzie wyglądać produkcja. - Porównałbym to do bukietu, w którym znajdują się różne kwiaty. I w pewnym momencie trzeba ten bukiet doprowadzić do właściwej formy - mówi Franz.

Dodaje, że nie jest w stanie poznać zdania wszystkich mieszkańców miasta, ale szuka symbiozy. Próbuje odnaleźć stosunkowo dużo zwykłych ludzi. Razem z producentem, Kurtem Mayerem, doszli do wniosku, że najlepszym rozwiązaniem będzie pokazanie codzienności, normalnego życia, rodzaju "sielanki", na tle której odnaleźć można koszmar tej miejscowości, jaki wydarzył się w obozie Auschwitz. - Mimo wszystko każdy z tych mieszkańców ma do czynienia z tą historią, bez znaczenia czy chcą tego czy nie - przekonuje reżyser. Pieniądze na tę produkcję pochodzą z austriackiej fundacji filmowej.

Będzie to dokumentalny film kinowy, który później ukaże się w telewizji austriackiej. - Ale przede wszystkim, to film dokumentalny, a nie dokumentacja telewizyjna - zaznacza pani Iwona, która będąc tłumaczem jest bardzo zaangażowana w tę produkcję. W przyszłym roku planują kręcenie. Najprawdopodobniej film będzie gotowy w 2011. Jak mówi Franz, tyle czasu potrzeba na zrobienie dobrej produkcji. Można by było zrobić to prościej, przyjechać, nakręcić i tyle. Do pewnych rzeczy trzeba mieć jednak dystans i je dobrze opracować. Nie wiadomo, ile osób wystąpi w filmie. Cały czas prowadzą rozmowy. Kolejny raz zawitają w Oświęcimiu w czerwcu lub sierpniu i wtedy zakończą część poświęconą ludziom. Obóz będzie pokazany w filmie, ale z zewnątrz. W jakiejś formie na pewno się pojawi. Na pewno poprzez opowiadania innych ludzi.

Mateusz Kamiński

Źródło: http://krakow.naszemiasto.pl

środa, 13 maja 2009

Miesięcznik Oś - Nr 13 (Maj 2009)


W Izraelu żyje jeszcze kilkudziesięciu mieszkańców Oświęcimia, którzy opuścili swoje rodzinne miasto z różnych przyczyn i w różnych czasach. Na nowej ziemi zaczęli nowe życie. „Nowe Życie” to także tytuł wystawy w Centrum Żydowskim. Jedno z wielu pięknych zdjęć wykonanych podczas pracy nad wystawą zdobi naszą okładkę. Bohaterem jednego z artykułów w majowej „Osi” jest – w setną rocznicę urodzin – Otto Küsel, więzień oświęcimskiego obozu oznaczony numerem 2. Jego historię przypomina Monika Bernacka. Poza tym w „Osi” znajdą Państwo drugą część opowiadania byłego więźnia Czesława Arkuszyńskiego, wywiad z dr. Igorem Bartosikiem o książce poświęconej Henrykowi Mandelbaumowi, relację z rekolekcji w Centrum Dialogu i Modlitwy oraz tekst o polsko-niemieckim seminarium, którego bohaterką „01320Zofia Łyś.

poniedziałek, 11 maja 2009

Picasso w Muzeum Pokoju na środku Rynku?!

To odkurzony pomysł czy realna propozycja w toczącej się debacie społecznej na temat przyszłości domu towarowego „Tęcza”? Oświęcimski radny Włodzimierz Paluch przypominał o projekcie stworzenia w poniemieckim bunkrze Muzeum Pokoju.

Wciąż nie wiadomo, kto i kiedy zdecyduje o przyszłości domu towarowego „Tęcza”, szpecącego środek oświęcimskiego Rynku. W tej chwili wydaje się, że większość mieszkańców optuje za całkowitym zburzeniem obiektu. Są jednak i tacy, którzy chętnie zostawiliby część „Tęczy”, a konkretnie poniemiecki bunkier. W latach 70. obudowano go szklaną i betonową sklepową konstrukcją. Za wykorzystaniem bunkra na cele muzealne optuje historyk-amator Mirosław Ganobis. Jak się okazuje, nie on pierwszy.

Już w 2001 roku ówczesny dyrektor Oświęcimskiego Centrum Kultury, Ryszard Strutyński przedstawił podobny projekt. Zakłada on powstanie w poniemieckim bunkrze Muzeum Pokoju. Strutyński przypominał, że Oświęcim jest członkiem Światowego Związku Miast Męczeńskich, Miast Pokoju i Polskiego Stowarzyszenia Miast Pokoju, a za swe pokojowe działania został uhonorowany przez Sekretarza Generalnego ONZ tytułem „Orędownika Pokoju”.

„Utworzenie, zlokalizowanego w centrum Oświęcimia Muzeum Pokoju, przy założeniu, że jego programowa działalność będzie ściśle, merytorycznie powiązana z programową działalnością Muzeum Auschwitz i stanowić będzie trzecie, równie ważne ogniwo ścieżki muzealnej i edukacyjnej jaką proponuje to muzeum. Spowoduje powrót turystów-pielgrzymów do centrum miasta. Ważna jest tu kolejność odwiedzanych miejsc: Oświęcim, Brzezinka i powrót do centrum miasta po to, by być w kolejnym, niezwykle ważnym dla współczesnego świata miejscu” – czytamy w założeniach projektu. (...) Muzeum to powinno być miejscem prezentacji prac, informacji i innych materiałów na temat ruchów pokojowych na świecie, prezentacji sylwetek i dokonań wybitnych działaczy ruchów na rzecz pokoju, tolerancji, dialogu między narodami, np. laureatów Pokojowej Nagrody Nobla”.

– Bunkier, mogący pomieścić około 200 osób, ze względu na charakter budowli i posiadane zabezpieczenia doskonale nadaje się na stałą ekspozycję nawet najbardziej wartościowych dzieł, jak choćby będącego w posiadaniu Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau rysunku autorstwa Pablo Picassa – sugerował Strutyński. – Przeszklona, będąca jedną dużą przestrzenią nadbudowa oraz zabudowany pasaż na poziomie parteru można idealnie wykorzystać na sale ekspozycyjne z ruchomymi ścianami działowymi. W proponowanym obiekcie jest również miejsce na przestrzeń mini-komercyjną, węzły sanitarne, szatnie, małą kafejkę, magazynki i małe biuro.

Zdecydowanym przeciwnikiem zaadaptowania bunkra na cele muzealne jest prezydent Janusz Marszałek. Włodarz od dawna podkreśla, że wystarczy już jedno muzeum martyrologii w Oświęcimiu. Skłania się do wyburzenia całej „Tęczy” i zrobienia z Rynku Głównego prawdziwej wizytówki miasta.





Żródło: www.super-nowa.pl

środa, 22 kwietnia 2009

Nie poprzestaną na tym etapie...

Drugi powiatowy konkurs z języka polskiego dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych zakończony. Bezkonkurencyjna okazała się Natalia Kwiecień, uczennica II klasy liceum w Zespole Szkół Towarzystwa Salezjańskiego w Oświęcimiu.

- W konkursie startowałam pierwszy raz. Etap szkolny nie sprawił mi większych kłopotów. Kolejny był jednak znacznie trudniejszy - mówi młodziutka zwyciężczyni. II miejsce zajęła Anna Styc z Powiatowego Zespołu nr 1 im. S. Konarskiego w Oświęcimiu. III miejsce zajęły ex aequo Julia Szczerbowska (LO im. Konarskiego) i Justyna Wąsik (ZSTS).

Finał konkursu uświetnił wykład prof. Stanisława Gębali o poezji Tadeusza Różewicza. Ponadto oświęcimski kolekcjoner pocztówek Mirosław Ganobis pokazał młodzieży dwa filmy, poświęcone historii Oświęcimia.
- Drugi etap cieszył się większym zainteresowaniem niż pierwszy, więc liczymy, że będzie trzecia edycja - cieszy się organizatorka, Dorota Oleksy.


Źródło: http://krakow.naszemiasto.pl/

poniedziałek, 20 kwietnia 2009

Z SZAFY GANOBISA - OŚ nr 12


Historia tych dwóch pieczątek jest niezwykła. Kilka lat temu na ulicy Berka Joselewicza stała jeszcze kamienica z czerwonej cegły – tzw. dom „Libra”. Z czasów młodości pamiętam doskonale zarówno ten dom, jak i jego dawnych mieszkańców. Kiedy budynek popadł już w ruinę, stał się miejscem zabaw młodzieży. Sam biegałem tam z kolegami, nie myśląc o niebezpieczeństwie, jakie tam może się wydarzyć.

Pewnego dnia w mieście rozeszła się informacja o znalezieniu skarbów w jednej z kamienic. Chodziło właśnie o „Librę”. W zrujnowanym budynku bawili się młodzi ludzie. W pewnym momencie zawalił się jeden ze stropów. Z góry posypały się na nich jakieś dziwne rzeczy. Były to pamiątki po społeczności żydowskiej Oświęcimia, choć nikt nie wiedział, co tak naprawdę znaleziono. Nikt też nie chciał o tym opowiadać. Chodziły nawet słuchy, że odnaleziono wówczas dywany, świeczniki, książki i tałesy. Mijały lata. Do synagogi w Oświęcimiu zgłosił się ktoś, kto poinformował, że posiada różne pamiątki związane z Żydami z Oświęcimia, które kiedyś z kolegami znalazł w domu z czerwonej cegły na ulicy Berka Joselewicza. Okazało się, że to jeden z moich kolegów, który wówczas nie chciał się do niczego przyznać. Zresztą kilka tygodni wcześniej kupiłem od znajomego kilka żydowskich pieczątek. Kiedy zacząłem pytać, on powiedział, że jest tylko pośrednikiem, a pieczątki na pewno pochodzą z Oświęcimia. Nie dawało mi to jednak spokoju. Po jakimś czasie zapytałem go ponownie. Choć nie powiedział, od kogo miał pieczątki, to potwierdził, że zostały one kiedyś znalezione w domu „Libra” na ulicy Berka Joselewicza. Zatem część owego tajemniczego znaleziska ujrzała światło dzienne i znajduje się w mojej kolekcji.

sobota, 18 kwietnia 2009

''Znajdź pomysł na Rynek'' - debata

Spotkanie poświęcone dalszym losom popularnej "Tęczy" odbyło się w piątek 3.04.2009 r. w Oświęcimskim Centrum Kultury. Debatę zorganizowała Polska Gazeta Krakowska oraz Prezydent Miasta Oświęcim.

Zobacz fotoreportaż

Źródło: http://www.kasztelania.pl/galeria.php?galdz=393

czwartek, 9 kwietnia 2009

OŚWIĘCIM. Mamy herbaciarnię, także dla górali


Wystrój Herbaciarni ze zbiorów Mirosława Ganobisa

Mały, kameralny lokalik przy ulicy Kościelnej 3 nieopodal starej synagogi i Centrum Żydowskiego i kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Na ścianach reprodukcje fotografii starego Oświęcimia. Z jednej strony maszyna do szycia z początków XX wieku, z drugiej do pisania, również kilkudziesięcioletnia. Gdzieniegdzie wiekowe książki. To nie muzeum, ale pierwsza w mieście herbaciarnia.

- W Oświęcimiu nie było takiego miejsca. A ja i mąż marzyliśmy o spokojnym lokalu, który miałby kameralny klimat. Wydaje nam się, że udało się osiągnąć cel. Liczymy, że także klienci zaakceptują nasza herbaciarnię - mówi Edyta Czerwienka, która wraz z mężem Pawłem witała gości wieloma gatunkami herbat w dniu otwarcia oświęcimskiej herbaciarni.

Lokal z pewnością swoją atmosferą i wystrojem przyciągnie także tych mieszkańców miasta, którzy pamiętają inny Oświęcim, stary Oświęcim.
- Jeśli będą mogli sobie porozmawiać przy filiżance herbaty, powspominać, pooglądać fotografie to może być bardzo miło - dodaje pani Edyta.

Herbaciarnia oferuje 50 gatunków herbat. Ekspresowe są dla tych, którzy się spieszą. Jeśli jednak ktoś lubi się delektować parzoną herbatą, powinien zarezerwować sobie więcej czasu i spróbować naparów z całego świata, m.in. z Nepalu, Chile, Argentyny. Przy Kościelnej można tez posmakować yerba mate, które robi karierę w naszym kraju.

Polacy herbatę pija najczęściej do posiłków. Nie ma natomiast kultury picia herbaty dla jej smaku, dla rytuału.
- To nie jest jednak nic trudnego, żadna filozofia. Parzenia herbaty można się szybko nauczyć - zapewnia Edyta Czerwienka.

Herbaciarnia ma w swojej ofercie także cos dla górali. Herbatka z prądem nie jest w niej niczym zdrożnym. Podobnie jak zresztą sam prąd bez herbaty

Autor Paweł Wodniak.
Źródło: http://www.faktyoswiecim.pl

poniedziałek, 6 kwietnia 2009

niedziela, 5 kwietnia 2009

Wojnę zostawmy za sobą

Ten budynek jest jak drzazga, którą trzeba jak najszybciej usunąć – mówi oświęcimianin Józef Figura. Podobnych opinii podczas debaty społecznej o dalszych losach domu towarowego „Tęcza” padło więcej. Czy to oznacza, że betonowy klocek postawiony na poniemieckim bunkrze zniknie z Rynku Głównego w Oświęcimiu?

Miasto po latach trudnych negocjacji z prywatnymi właścicielami „Tęczy” pod koniec marca stało się jej 100-procentowym właścicielem. Prezydent Oświęcimia Janusz Marszałek jest zwolennikiem wyburzenia potężnego budynku, stojącego na poniemieckim bunkrze. Podobnie jak większość mieszkańców, którzy przyszli na piątkową debatę o przyszłości Rynku Głównego, zorganizowaną przez prezydenta i redakcję „Gazety Krakowskiej” w Oświęcimskim Centrum Kultury.

Prezydent Janusz Marszałek uważa, że wraz z wyburzeniem „Tęczy” otworzy się szansa na kompleksową rewitalizację nie tylko samej płyty Rynku, lecz także sąsiadujących z nią uliczek. Marszałek chce, by wykorzystać także przestrzeń pod Rynkiem.
– Można by zbudować podziemny parking, a także urządzić przestrzeń handlową – stwierdził szef miasta.
Dzięki temu z Rynku w końcu udałoby się wyprowadzić ruch samochodowy. Dziś przez zatłoczony Rynek codziennie przetaczają się setki kopcących pojazdów.

Zwolennikiem wyburzenia „Tęczy”, z równoczesnym z zachowaniem poniemieckiego bunkra jest znany oświęcimski miłośnik historii i kolekcjoner, Mirosław Ganobis.
– W dawnym bunkrze można by urządzić stałą ekspozycję dokumentującą losy mieszkańców Oświęcimia żyjących pod niemiecką okupacją – proponuje.

Ta koncepcja nie spodobała się większości uczestników debaty.
– Wojnę zostawmy za sobą – stwierdził Adam Fudali, mieszkaniec jednej z ulic w centrum Oświęcimia. – Całą „Tęczę”, łącznie z bunkrem, trzeba zrównać z ziemią!
Podobnego zdania jest Piotr Kućka, przewodniczący Rady Miasta Oświęcim.
– Wpierw trzeba jednak opracować kompleksowy program rewitalizacji Starego Miasta – powiedział.
Mirosław Iżyczek z Klubu „Oświęcimska Starówka” przypomniał, że w magistracie od lat leży gotowy projekt zagospodarowania serca miasta.

Jakie będą dalsze kroki w sprawie przyszłości „Tęczy”? Prezydent Oświęcimia skłania się do propozycji, by wraz z czerwcowymi wyborami do Parlamentu Europejskiego zorganizować referendum dot. budynku. Z kolei radny Jacek Grosser ostrzegł, że biorąc pod uwagę frekwencję z poprzedniego referendum (w sprawie połączenia miasta i gminy) wyniki mogą być nieważne. Natomiast radny Włodzimierz Paluch zaapelował, by konsultacje społeczne dot. „Tęczy” kontynuować podczas zebrań poszczególnych rad osiedli.

Niewątpliwie „Tęcza” rozpaliła emocje mieszkańców miasta nad Sołą. Czy koszmarny budynek zniknie z powierzchni ziemi? Ile za to zapłacą oświęcimscy podatnicy? Kto podejmie się rozbiórki?

Odpowiedź na te i wiele innych pytań zapewne poznamy w ciągu najbliższych miesięcy. Pozostaje mieć nadzieję, że oświęcimianie przestaną się wstydzić za obecny stan Rynku Głównego.



Mirosław Ganobis (pierwszy z lewej) i prezydent Oświęcimia Janusz Marszałek mają odmienne wizje przyszłości „Tęczy”.
Foto: lor



Działacz Rady Osiedla Stare Miasto Józef Figura domaga się jak najszybszego zburzenia „Tęczy”.
Foto: lor



Radny Włodzimierz Paluch (z lewej) zaapelował o prowadzenie konsultacji społecznych w oparciu o zebrania rad osiedli, a nie referendum.
Foto: lor


źródła: www.super-nowa.pl

środa, 1 kwietnia 2009

Miesięcznik Oś - Nr 12 (Kwiecień 2009)


W kwietniowym numerze publikujemy m.in. pierwszą część tekstu byłego więźnia Auschwitz Czesława Arkuszyńskiego zatytułowany Buty i chleb... oraz zupa. Poza tym w „Osi” znaleźć można relację ze spotkania Dobrych Duchów MDSM, relację ze spotkania w Centrum Żydowskim z Clilą i Hadasą Bau, a także wspomnienie o ks. Stanisławie Musiale SJ w piątą rocznicę śmierci. Na ostatniej stronie „Osi” prezentujemy kilka niezwykłych prac młodych uczestników XI konkursu Ludzie ludziom zgotowali ten los. W numerze również zaproszenie na koncert, który 25 kwietnia odbędzie się w sali koncertowej oświęcimskiej szkoły muzycznej. Wystąpi na nim francuska orkiestra, Ensemble Voix Etouffées.